#poetycko
Explore tagged Tumblr posts
yellowmanula · 1 month ago
Text
Tumblr media
Nazwij to umysłem, wnętrzem lub duszą czymś, co odrasta jak wątroba co jest zaklęte w neuronach co żywi się słońcem, karmi dobrem dłubie patykiem w splotach czasu wlewa w żyły sok pomarańczowy wpija palce w glebę to coś jest sobą, jest tobą, jest mną Olga Rembielińska
7 notes · View notes
koziorowska · 2 years ago
Text
inne rejony ciała
odbudujmy ten niedoskonały raj wskrzeszony dłonią martwego mistrza odrodzony z pasji jątrzy się niby piętno na powiekach
powstanie w nas niecierpliwy koniec rozdziału miał być wstępem do istnienia
został jedynie czas pozbawiony granic poprowadzonych niepewną kreską wieczność zaszczuta wizją rychłego oddalenia
kłębi się w nas ostatnie w tych ustach słowo odrasta nadzieja co miała przynieść sen ukryć formy przed przerostem treści
rozkojarzyła mnie miniona noc runął piedestał gdzie strach szykował się do wędrówki w inne rejony ciała
67 notes · View notes
skrawekwiosennegonieba · 1 month ago
Text
***
Czy istnieje na świecie ktoś bardziej szczęśliwy ode mnie? Szczerze w to wątpię. Patrzę na swoje życie i czuję, jak moje serce wypełnia się wdzięcznością. Każdy dzień to dla mnie kolejny powód do radości, kolejny powód, by uśmiechnąć się do siebie, do ludzi, do świata. A wszystko to dzięki jednemu człowiekowi – mojemu Radkowi. To on jest moim słońcem, moim spokojnym oceanem, moim wszechświatem.
Gdy budzę się rano i czuję jego ciepło obok siebie, wiem, że to będzie dobry dzień. Otwieram oczy i widzę jego uśmiech – lekki, jeszcze zaspany, ale tak szczery, że nie sposób się nie uśmiechnąć w odpowiedzi. Przeciągam się leniwie, a on przyciąga mnie do siebie, całując delikatnie w czoło. Wtedy moje serce wypełnia się miłością, a w głowie pojawia się jedna myśl: „Jestem najszczęśliwszą osobą we wszechświecie”.
Czasem zastanawiam się, jak to możliwe, że życie podarowało mi taką miłość. Miłość, która nie jest tylko pięknym słowem, ale prawdziwym doznaniem, które czuję każdą komórką swojego ciała. Kiedy idziemy razem na spacer, a on nie puszcza mojej dłoni ani na chwilę, kiedy śmiejemy się z błahych rzeczy, kiedy w ciszy wieczoru leżymy przytuleni na kanapie – to wszystko składa się na moje poczucie szczęścia. I choć świat nie jest idealny, dla mnie staje się takim, kiedy Radek jest obok.
Uwielbiam patrzeć na niego. Na sposób, w jaki marszczy brwi, kiedy się nad czymś zastanawia. Na błysk w jego oczach, gdy mówi o swoich pasjach. Na jego ciepłe dłonie, które tak doskonale pasują do moich. Uwielbiam jego głos, który potrafi być zarówno cichy i kojący, jak i pełen energii, gdy się czymś ekscytuje. Każda jego cecha, każdy gest sprawiają, że zakochuję się w nim na nowo, każdego dnia.
Ale to nie tylko on sprawia, że czuję się tak szczęśliwa. To również świat wokół mnie, który dostrzegam w zupełnie nowych barwach. Miłość otworzyła mi oczy na piękno codzienności. Dostrzegam je w promieniach słońca przebijających się przez liście drzew, w śpiewie ptaków, w zapachu deszczu na rozgrzanej ziemi. Każda chwila jest cudem, jeśli potrafimy ją dostrzec. A ja widzę ich tysiące – w każdym dniu, w każdym momencie, w każdej sekundzie mojego życia.
Czasami siadam przy oknie z filiżanką herbaty i patrzę, jak świat tętni życiem. Ludzie spieszą się do pracy, dzieci biegają po chodnikach, starsze pary trzymają się za ręce. Myślę wtedy, jak cudownie jest być częścią tego wszystkiego. Jak wspaniale jest kochać i być kochaną. Jak niesamowicie jest budzić się każdego dnia z myślą, że moje życie jest dokładnie takie, jakie sobie wymarzyłam.
Czy to nie jest właśnie sens istnienia? Kochać, czuć, doświadczać, podziwiać? Nie muszę mieć fortuny, nie muszę podróżować na koniec świata, nie muszę zdobywać najwyższych szczytów. Moje największe bogactwo mam tu, obok siebie – w ramionach mojego Radka, w naszych rozmowach, w jego spojrzeniu, w naszych wspólnych chwilach.
Szczęście to stan umysłu, mówią. Ja wierzę, że to również stan serca. Moje serce bije miłością, moją duszę wypełnia wdzięczność, a umysł nieustannie powtarza: „Jestem szczęśliwa”. I wiem, że będę szczęśliwa zawsze, bo odnalazłam swoje miejsce na ziemi – u boku mężczyzny, którego kocham całym swoim jestestwem.
Gdy zamykam oczy i zasypiam w jego objęciach, ostatnia myśl, która pojawia się w mojej głowie, jest zawsze ta sama: „Dziękuję”. Dziękuję losowi, dziękuję światu, dziękuję życiu za to, że mogę czuć się tak, jak się czuję. Za to, że mogę kochać i być kochaną. Bo przecież nie ma na świecie większego szczęścia niż to.
3 notes · View notes
w-pochmurnym-sercu · 9 months ago
Text
Do bólu przytulnym
Choć dalsza droga wije się w moich palcach niby zielona wstęga, choć księżyc spod poduszki budzi się stale w odległych czasach - nie upadnę, żeby móc przeglądać się w twoim sercu, żeby móc rozkoszować każdą kroplą deszczu, głębokim westchnieniem nieba.
Nie upadnę, choć wciąż wiedzie mnie droga powrotna. Rozkochana do białości w twoich subtelnych refleksjach, zanurzona po serce w powietrzu - ulegam porankowi, oddaję się mgłom, rozkosznie miękkim, do bólu przytulnym.
Nie mogę być tą samą nocą, która zawieruszyła się w kąciku ust. Dziś płaczą nawet ostatnie anioły, z przetrąconymi skrzydłami, o poplamionych szatach.
Czy przyjmiesz mój bujny, lepki strach, jeśli zadedykuję ci go bez okazji? Czy zaopiekujesz się mną, choć wcale o to nie proszę? Chciałabym odnaleźć wschodzącą noc, chciałabym zadurzyć się w rzeczywistości raz jeszcze; tak, żeby gwiazdy upadły na kolana, wszechświaty zderzyły ze sobą.
4 notes · View notes
vigomort · 11 months ago
Text
Tumblr media
4 notes · View notes
forthedarkmessiah · 1 year ago
Text
umrzeć dożywotnio
wykwintna szczegółowość czasu nie odzwierciedla się w snach uległość naniesiona na plan ciszy nie jest tym czego się spodziewamy
mój mroczny mesjaszu złóż ciężkie serce w moje ramiona poczuj z całych sił drżenie myśli to co niedokończone musi odzyskać zwieńczenie w stuletnich gwiazdozbiorach
podzielona na sen i jawę wyśniłam bluźnierczy sens porzuciłam objawienie światła
mroczny mesjaszu pragnę pokochać cię łapczywie żeby świat zrozumiał sens szeptu moje pragnienia przełamane na pół potrzebują krztyny oddechu miłosierdzia czającego się w mrocznym zakątku duszy
tak jestem tuż obok ciebie żebyś zrozumiał że czasem potrzeba wieczności aby umrzeć dożywotnio
Tumblr media
2 notes · View notes
bleachedpoetry · 2 years ago
Text
dobro okrutne
mówią, że to niepodważalnie smutne,
iż me zachowanie nie raz okrutne.
na twarzy emocje wprost rezolutne,
wzniecą cierpkie klęski absolutne.
gdybym konduitą siebie nazwała,
nihilistyczne myśli bym uchowała.
tudzież byłaby to niemała chwała,
gdybym ten raz się dobrze zachowała.
teraz morał tego będzie dość krótki,
braku moralności poznacie skutki,
meritum etyki tu odczyn malutki,
z dala się trzymam od moralnej trutki.
6 notes · View notes
mrocznymesjasz · 1 year ago
Text
nie odszukamy smutku
mój mroczny mesjaszu nie pomogą protesty nie zbawią świata zbyt prędko nakreślone wzruszenia
nie odszukamy smutku gdzie nikt nie pamięta o łzach cisza zadaje cios silniejszy od krzyku
mroczny mesjaszu dostrzegam w twoim świetle zapowiedź poranka który wskrzesi najpiękniejsze gwiazdy pokona obojętność czającą się we wspomnieniach
twój cień powiewa niby ciernisty płaszcz nocy twoja dłoń nakreśla konstelacje których tak się boję
rychły koniec wieczoru nie przyniesie ukojenia rozdrażni gwiazdę ukrywaną pod językiem
mroczny mesjaszu daleka jest droga do ludzkości odległe są chwile umierające z przesycenia
1 note · View note
ourstarsdied · 2 years ago
Text
„Być albo nie być; oto jest pytanie”, czyli niezdecydowanie i inne.
Nie każda nasza decyzja jest czymś wielkim, nie od każdej zależy nasze życie.
Najczęstsze wybory to te trywialne, takie jak wybór smaku herbaty lub butów do stylizacji. Jeszcze innym razem jest to decyzja odnośnie książki, gdyż niezależnie od tego, jak bardzo chcemy nie, nie możemy kupić dziesięciu książek naraz. Pozostaje nam więc jedynie decyzja, która zawsze wydaje się czymś… niezwykle istotnym -  trzeba wybrać odpowiednią parę skarpet, toć mogą one całkowicie zmienić przebieg dnia! Tak samo jest z ramką do zdjęcia, którą kupujemy – przecież potrafi przeistoczyć wygląd całego pokoju, można by nawet rzec, iż całego domu!
Czy widoczne jest, do czego zmierzam?
Oczywiście, istnieje coś takiego jak efekt motyla, kiedy ruch skrzydeł owego owada w jednym miejscu, wywołuje tornado w innym - mała rzecz, wpływa na coś niezwykle ważnego.  Jednak zamiast sprawiania, że czujemy się przytłoczeni i zestresowani wyborami ze względu na ową ideę; powinniśmy pomyśleć o tym jako o uspokojeniu.
Każda decyzja może prowadzić do zmiany naszego dotychczasowego życia; słowo klucz – może. Nie na wszystko mamy wpływ, dlatego nie ma sensu przejmować się wszystkim. Bez wątpienia jest to łatwe do powiedzenia, jak wszystko. Słowa prosto wymówić, dlatego to czyny świadczą o człowieku.
Czyny takie jak m.in. decyzje, których trudność podjęcia wynika z… właściwie czego?
Wątpienia w siebie? Wspomnień z dzieciństwa, kiedy na nic nie mieliśmy wpływu, więc teraz czujemy się jak ryba wyrzucona na brzeg? Niezależnie, od czego pochodzi ów brak pewności siebie, musimy z nim walczyć.
Zastanawianie się nad odpowiednim wyborem uczelni, pracy – to coś wartego główkowania, lecz nawet to nie jest oficjalnie niezmienne. Nie warto tracić czasu na coś, co absolutnie nic nie wniesie do naszego życia. Jeśli nie jesteśmy czegoś pewni – zaufajmy naszej intuicji, nie doceniamy jej wystarczająco.
Cały świat przekonuje nas, że mamy mało czasu, że musimy dużo myśleć, bo zmiany są trudne do zrealizowania, iż musimy dobrze wykorzystać swoje życie, żeby niczego nie żałować; tak się nie da.
Choć raz wyciszmy świat. Zamiast słów wszystkich jakże mądrych ludzi, posłuchajmy odgłosów natury i własnego rozumu, wyjdzie nam to na lepiej.
Nie warto spędzać godzin nad roztrząsaniem błahych problemów i rozwiązań.
Jeśli wybierzemy źle, to zawsze możemy ten wybór zmienić. Nie wszystko da się odkręcić, to fakt. Jednak masę rzeczy się da.
Nie zawsze decydujemy o „swoim byciu lub niebyciu”, więc kiedy tego nie robimy, decydujmy się pewnie. Popełniajmy błędy i je naprawiajmy, inaczej nigdy nie będziemy w stanie prawdziwie żyć.
1 note · View note
yellowmanula · 6 months ago
Text
Tumblr media
———• ✧ •———
Długie tygodnie
upływały mi
na ściganiu grzywaczy
toczył się żywot
przypadku,
gubiący oko w fetyszu,
Raniący dno,
drenujący ślady,
regularnie pogłębiajace się koleiny,
W wyprawie ku brzegom Kolchidy
wyrzuciłam za burtę bagaże
Cień dotknął mnie skrzydłem,
zaraził chorobą,
Dotarłam jednak,
(dosyć blada)
podnosząc oczy na wzgórza,
schodził się właśnie
tłum ofiarny
z przytroczonym do wozu baranem,
uklękłam przy stopach kapłanów,
za życie zwierzęcia
ofiarując czarne
przypływy
gwiazdy zarannej
13 notes · View notes
koziorowska · 2 years ago
Text
Tak trudno zaufać
Chciałam ukoić twój pierworodny strach, ale miłość - ta skończona psychopatka - znów zwleka z powrotem do domu.
Pochmurna tęcza nie przyznaje się do tęsknoty, nie koliduje z prawdą, której tak trudno zaufać. Tak ciężko się pogodzić z milczącym czasem, tak trudno uwieźć samotność, czekającą potulnie na swoją kolej.
Obudź w nas poczucie winy, zapoznaj ze strachem, który wciąż lawiruje między łapczywymi łzami. Znów wymierzasz smutne spojrzenie prosto w serce.
Obyczajowość bezsennego poranka nie jest poszukiwaną cząstką, nie jest bezcennym przewinieniem. Wciąż nie wiem, jak ograbić moje sumienie z resztek duszy.
Chciałabym napisać tę autobiografię od nowa, ale pieczołowity smutek nie pozwala mi tęsknić, nie pozwala wołać o pomoc.
Nie przyznawajmy się do wspomnień, od których wszystko zależy.
3 notes · View notes
skrawekwiosennegonieba · 1 month ago
Text
***
Siedzę na kocu rozłożonym na miękkiej trawie i wdycham zapach lata. Powietrze pachnie rozgrzaną ziemią, kwiatami i jego perfumami, które mieszają się ze słodkim aromatem dojrzałych malin, które Radek właśnie wyciąga z koszyka. Patrzę na niego i wciąż nie mogę uwierzyć, że jest mój. Że siedzi tu obok mnie, że to wszystko jest prawdziwe. Że mam przed sobą kogoś, kto uczynił mnie całością.
Gdy się poznaliśmy, byłam wrakiem człowieka. Przeszłość odcisnęła na mnie swoje piętno, trzymała mnie w swoich lodowatych szponach, nie pozwalała ruszyć naprzód. Były dni, kiedy otaczała mnie jedynie ciemność i nie wierzyłam, że kiedykolwiek znajdę drogę do światła. Że ktokolwiek wyciągnie do mnie rękę. A jednak pojawił się on. Radek. Uśmiechnięty, ciepły, cierpliwy. Wypełnił moje życie swoim spokojem, swoim śmiechem, swoją miłością. Nauczył mnie, że świat nie jest wrogiem. Że życie jest piękne, jeśli tylko damy sobie szansę je dostrzec.
Patrzę na niego teraz, gdy delikatnie kładzie malinę na mojej dłoni i czeka, aż ją zjem. Jest w tym tyle troski, tyle niewypowiedzianych słów. Radek nie musi mówić niczego wielkiego, nie musi składać obietnic – on po prostu jest. A ja chłonę każdą sekundę z nim, każdą chwilę, w której możemy być razem.
Słońce świeci wysoko na niebie, ogrzewając nasze ciała, ale ciepło, które rozchodzi się po mojej duszy, jest o wiele silniejsze. Myślę o tym, jak jeszcze kilka lat temu byłam przekonana, że miłość to tylko iluzja, że nigdy mnie nie spotka. Jak bardzo się myliłam! Radek wszedł do mojego życia i zmienił je nieodwracalnie. Dzięki niemu zobaczyłam kolory tam, gdzie wcześniej widziałam tylko szarość. Dostrzegłam piękno w codzienności. W prostych gestach. W jego dłoni muskającej moją skórę, w czułym spojrzeniu, w cichych westchnieniach, kiedy wieczorem zasypiam w jego objęciach.
Oparłam się na łokciu i przyglądam mu się uważnie. Promienie słońca igrają w jego włosach, nadając im złocisty odcień. Wiem, że zauważył moje spojrzenie, bo na jego twarzy pojawia się ten uśmiech – ciepły, trochę zawadiacki, ale pełen miłości. Wyciąga rękę i odgarnia kosmyk włosów z mojego policzka. Jego dotyk jest jak obietnica. Obietnica, że już nigdy nie będę sama. Że zawsze będzie obok, że nigdy nie pozwoli mi wrócić do tamtych mrocznych dni.
Przymykam oczy i pozwalam, by dźwięki letniego popołudnia wypełniły moją świadomość. Świergot ptaków, szum trawy, cichy śmiech Radka – wszystko to stapia się w jedną melodię szczęścia. Czuję się wolna. Czuję się lekka, jakbym unosiła się nad ziemią, jakbym stała się częścią tego świata, a nie jedynie obserwatorką, ukrytą za murem własnych lęków.
– O czym myślisz? – pyta, kładąc dłoń na mojej.
Otwieram oczy i spoglądam na niego z uśmiechem.
– O tym, jak bardzo cię kocham – odpowiadam szczerze.
Widzę, jak jego spojrzenie mięknie, jak kąciki jego ust unoszą się w uśmiechu, jak moje słowa osiadają w nim, rozgrzewając go od środka. Przyciąga mnie do siebie i całuje – powoli, czule, z całą miłością, którą do mnie czuje. Jestem szczęśliwa. Po raz pierwszy w życiu naprawdę szczęśliwa.
Radek sprawił, że pokochałam życie. Pokazał mi, że warto otworzyć serce, że warto dać sobie szansę. A ja wiem, że od tej chwili wszystko będzie już tylko lepsze. Bo mam jego. I mam siebie – nową, odrodzoną, kochającą życie.
3 notes · View notes
w-pochmurnym-sercu · 9 months ago
Text
Sen o kawie
Wiara w czas jest tym, co mi pozostało po eskapadach za granice cytrynowych łez. Świetliste ślady okazały się być modlitwą samotnego, skazanego za naiwne pragnienia.
Twoja odległość jest tak prawdziwa, tak niezwyciężona, że łzy powracają jako bezsenny deszcz, jako szczęście, którego imię już znam.
Moje myśli, niewinne niby pierwsza wiosenna łza, zataczają coraz ciaśniejsze kręgi. Subtelne palce zostawiają na skórze ślady po przyszłości. Usta, tak niepewne czułości, rozbierają zmysły z resztek zatracenia.
Ciężko jest udźwignąć niebo, kiedy każdy krok przyprawia o nadzieję. Trudno jest kołysać się wraz z ziemią, gdy samotność należy w pełni do nas.
Zakochałam się we własnej nostalgii; zadurzona w twoich myślach, pragnę przygarnąć chaos, przekrzyczany przez tych, co kochali za wiele.
Delektuję się twoją samotnością - chciałabym, aby była również moja. Marzę o wieczornym słońcu, które kończy się wraz z pierwszym kubkiem kawy.
Czy zbyt duża dawka kofeiny wystarczy, żebym spokojnie zasnęła?
3 notes · View notes
vigomort · 1 year ago
Text
Tumblr media Tumblr media
Wiersz antywojenny. Wojna to nie jest świetna przygoda... to krew i śmierć i pożoga...
Zdjęcie wykonałem do zupełnie innego projektu, jednak pasuje idealnie jako ilustracja do wiersza.
3 notes · View notes
forthedarkmessiah · 1 year ago
Text
Próg naszego domu
Na podwórku rozgościł się spokojny, stonowany wieczór. Czoło nieba pociemniało, okraszone stygmatami gwiazd, zakochanych w swoim własnym świetle. Brakuje paru minut do zapadnięcia zmroku. Za moment zapłoną uliczne latarnie, znacząc drogę dla tych, którzy spóźnili się z powrotem do domowego ogniska.
Stoję w oknie. Przyciskam nos do szyby, aby dokładniej widzieć życie toczące się na ulicy. Dotykam wnętrzem dłoni zimnego, nieustępliwego szkła. Skrapla się na nim mój z lekka niepewny oddech.
Stoję tak od dwóch godzin. Nie mam odwagi, aby oderwać się od parapetu i usiąść w fotelu, by tam cierpliwie zaczekać. Jakaś moc sprawia, że chcę zobaczyć, jak zmierzasz chodnikiem wiodącym do naszego domostwa. Jestem zbyt niecierpliwa, aby czekać na odgłos dzwonka. Nie, nie umiem odejść od okna. Zaczekam tutaj na twoje kroki.
Moje serce podrywa się do szparkiego galopu. Wytężam wzrok, na mojej twarzy przysiada uśmiech od ucha do ucha. A więc jesteś! Mogę w końcu odkleić się od szyby i biegiem ruszyć ku przedpokojowi, by uwiesić ci się u szyi, kiedy tylko przekroczysz próg naszego domu.
Nie wytrzymuję. Drżącymi z ekscytacji palcami odryglowuję drzwi, otwieram i lekko wybiegam na korytarz. Rzucam ci się na szyję, zanim zdążyłeś wspiąć się na nasze piętro. Przylegam do ciebie całym wygłodniałym ciałem, sycę wszystkie niecierpliwe zmysły. Pragnę wdychać zachłannie twój zapach (mieszanka cynamonu i pomarańczy), delektować się ciepłem, bijącym od rozległej piersi.
Mija wiele, wiele czasu, zanim puszczam cię wolno. Biorę krok wstecz i karmię wzrok twoją osobą. Jesteś rozpromieniony, jakbyś dostrzegł nagle swoje uosobione marzenie. Dostrzegam wyraźnie swoje odbicie w twoich oczach. Teraz już wiem, że wytrzymaliśmy aż tyle, żeby obłaskawić przyszłość, ze śmiercią na czele. Wiem, że nie ma mocy, która ponownie podzieliłaby nasz strach i niepokój. Od dziś będzie nas budziło to samo słońce, będziemy oddychać tym samym powietrzem.
Ze światłem w duszy i sercu, zapraszam cię do środka. Czekam, aż spokojnie rozsiądziesz się w fotelu i opowiesz mi, co wydarzyło się przez ostatnie kilka tygodni. Nie mogę nasycić się pięknem i urodzajem twoich słów. Spijam je z twoich warg, których smak zdążyłam zapomnieć. Czuję się, jakby samo słońce zagościło w naszym mieszkaniu. Jakby objawił mi się sam wiosenny poranek. Powietrze jest niezwykle lekkie, jest ciepło i przytulnie.
Czy to szczęście składasz w moje wygłodniałe ramiona? Czy to żal i ból sprawiają, że otwiera się przed nami teraźniejszość? Dzisiejszego wieczora podzielić nas mogą tylko nasze splecione dłonie. Do ust przylegają rozbestwione, łakome pocałunki. Już nigdy, nigdy więcej nie pozwolę ci zasnąć. Pozostaniesz, by każdego ranka karmić mnie pokornym blaskiem. Tak, od dziś będzie mnie budził pełen szacunku, delikatności i miłości dotyk. Namiętność rozsiądzie się wygodnie w naszych myślach. Nie będziemy czekać, aż przeminie ostatnia gwiazda; doskonale znamy posmak tęsknoty i cielesnego oddalenia.
Zaśniemy, gdy świt będzie czaił się za rogiem. Wcześniej nie będzie na to czasu. Spokojnie, nie musimy się donikąd spieszyć; przed nami wieczność, której nie powinniśmy się obawiać. Nasze zmysły długo będą czekały na ukojenie. Już nigdy więcej nie zapomnę muśnięć twojej skóry. Zanim nadejdzie poranek, odetchniemy z ulgą. Sen, poczęty z ochotą, obdarzy ciała pamiątką.
Tumblr media
3 notes · View notes
dawkacynizmu · 3 months ago
Text
btw mamy poetycko/pisarsko/czytelniczo secret spolecznosc ktos cos ktos chetny...?
20 notes · View notes